Kwestie prawne od zawsze są omijane przez nas szerokim łukiem. Obojętnie czy dotyczą nas samych, czy innych osób, wolimy nie mieć z nimi do czynienia. Reakcja jak najbardziej słuszna, bo chyba ostatnią rzeczą jakiej pragniemy to schylanie się po mydło pod więziennym prysznicem … ale bez żartów bo temat jest jak najbardziej poważny!

Warto jest mieć podstawową wiedzę, która uchroni nas od niemiłych konsekwencji wynikających z jej braku a w tym artykule pochylę się nad często spotykanymi problemami natury prawnej, które można zaobserwować min. u klientów agencji reklamowych czy chociażby freelancerów świadczących podobne usługi.

sprawiedlowoscmusibycponaszejstroniw_01_FutureForm

W dzisiejszym wpisie przyjrzymy się zawiłemu w naszym kraju prawie autorskim.

Dlaczego, pomimo wątpliwej atrakcyjności tego tematu, zdecydowałem się na wpis na blogu traktujący o prawie? Będąc, drogi czytelniku, klientem i zamawiając usługi opierające się na autorskich tworach, jesteś zobowiązany do dopilnowania kwestii prawnych. Bez tego, wydane przez Ciebie pieniądze mogą okazać się wyrzuconymi w błoto, bądź w gorszym przypadku narazić Cię na nieprzyjemne konsekwencje, z powodu których możesz zostać uwikłany w o wiele poważniejsze problemy.

W branży usługowej jest coraz bardziej tłoczno i wyłuskanie odpowiedniego partnera biznesowego jest sprawą niełatwą. Każdy, rzecz jasna, szuka przede wszystkim najkorzystniejszego stosunku ceny do jakości. Co krok jesteśmy wabieni niskimi stawkami, kompleksowymi usługami i okazyjnymi promocjami typu – „Do każdego logo – drugie gratis!” 😉 No może nie aż tak absurdalnymi. Z drugiej strony, kto wie… ? Nie takie rzeczy się widywało. 🙂 Faktem jest na pewno to, że papierologia jest ostatnią rzeczą, o której myślimy podczas zlecania usługi nowo wybranej firmie a bardzo często nie myślimy o niej w ogóle. Według obserwacji wśród naszych Klientów ponad 90% zamawiających firm nie porusza tematów umów w ogóle, chociaż może tak wygląda sytuacja tylko u nas i cieszymy się tak wielkim zaufaniem? Jeśli tak jest to dziękujemy! 😉

Wracając jednak do tematu. Gdy w końcu udało się nam wybrać odpowiedniego wykonawcę, który zdobył nasze zainteresowanie i zaufanie, skupiamy się przede wszystkim na tym, by w odpowiednim czasie oraz za odpowiednią kwotę, otrzymać upragniony produkt zgodny z naszymi wymaganiami. Zaślepieni natłokiem nowych informacji i danych, które musimy przeanalizować zapominamy o dopilnowaniu umów, które nas zabezpieczą na wypadek potknięć jednej ze stron transakcji. Otóż, gdy kupujemy projekt (na własność lub na licencji – ale o tym napiszę w przyszłości), twórca powinien przenieść na nas autorskie prawa majątkowe (nie mylić z prawami autorskimi, które są niezbywalne).

Dlaczego jest to takie ważne? Przecież po wykonaniu usługi zapłaciliśmy za nią i otrzymaliśmy na maila, bądź na innym nośniku, plik naszego logo, ulotki czy innego projektu. Plik jest nasz, możemy z nim zrobić co tylko chcemy. Nawet wydrukować sobie na kartce i tarzać się w ekstazie… no, może bez tego ostatniego 😉 Otóż w branży kreatywnej nie zawsze z tą kreatywnością jest tak kolorowo. Bardzo często spotykam się, z tzw. „inspiracją” lub plagiatem, które są po prostu kradzieżą, nie różniącą się niczym od tej istniejącej w rzeczywistym świecie.

Wtedy możemy nabyć pracę, która została wykonana wcześniej przez kogoś innego, a jej właściciel może wymagać od nas wyjaśnień, zaprzestania używania lub też dążyć do bardziej bolesnych dla nas konsekwencji prawnych. Dotyczy to zarówno fotografii, ilustracji, animacji czy chociażby projektów logo.

W momencie gdy wykonawca usługi przekazuje nam pisemnie autorskie prawa majątkowe, zapewnia nas on o fakcie ich pełnego posiadania. W przypadku zaś, gdy występuje dodatkowa strona, autor zwalnia nabywcę z wszelkich dodatkowych roszczeń. Pomijając żargon prawniczy, w momencie otrzymania takiej umowy stajemy się właścicielem, który może spać spokojnie ponieważ wszelkie konsekwencje nieuczciwości naszego twórcy zostają po jego stronie.

Na co powinniśmy zwrócić dodatkowo uwagę w naszej umowie przekazania praw majątkowych? Otóż w dokumencie takim, powinniśmy mieć uwzględniony przede wszystkim okres na jaki zakupujemy prawa do danego projektu. Najlepiej jeśli określimy go jako bezterminowy, ale spotkać można także licencje czasowe. Ważne jest również to, by określone zostały pola eksploatacji, na jakich możemy wykorzystywać dany projekt. Może się bowiem zdarzyć, że nie mamy praw do umieszczania reklamy z zakupionym logo, np. w telewizji, lecz jedynie w internecie i mediach drukowanych. Może nas spotkać również niemiła niespodzianka, gdy autor postanowi zamieścić zapis w umowie mówiący o konieczności podpisywania, za każdym razem, wykorzystywanego projektu jego imieniem i nazwiskiem bądź nazwą firmy. Elementów, na które trzeba zwrócić uwagę w takiej umowie jest znacznie więcej, lecz wymienione przeze mnie są najistotniejsze.

W przypadku wątpliwości warto zasięgnąć opinii u specjalistów z zakresu prawa. Polecam lekturę na www.lookreatywni.pl.

Szczegóły takich umów, powinniśmy jednak, konsultować już z osobami poruszającymi się płynnie w prawnych zawiłościach. Umowy te bowiem, mają wielorakie formy i każda z nich powinna być rozpatrywana oddzielnie. Najlepiej przyjmować umowy nieskomplikowane i zrozumiałe dla obu stron. Takie, które będą nas zabezpieczać na każdym kroku i dadzą nam pewność współpracy z profesjonalistą.

Niestety, polskie prawo autorskie jest przestarzałe i niedostosowane do realiów w jakich żyjemy. Wszytko pędzi do przodu, a my staramy się nie pozostawać w tyle. Natłok informacji jest duży i niekiedy zapominamy o rzeczach, które w przyszłości, mogą zemścić się na nas niemiłosiernie. Zatem, gdy otrzymamy projekt i pojawią się problemy z przekazaniem praw do niego, powinniśmy zastanowić się czy na pewno ich autor jest z nami do końca uczciwy, czy chce po prostu na nas zarobić wykorzystując naszą niewiedzę.

Jeżeli bowiem kupujesz drogi kliencie, przykładowo logo i nie masz umowy przekazania praw autorskich, majątkowych, to autor projektu może zgłosić się niedługo do Ciebie po odszkodowanie za bezprawne korzystanie z jego dzieła. Wysokość odszkodowań nie jest stała i niedoprecyzowana w przepisach polskiego prawa ale przeważnie jest ona trzykrotną wartość kosztu wykonania danej usługi. Oczywiście jest to czarny scenariusz, który jest rzadko spotykany, ale jest możliwy. Rzadko kiedy myślimy o takich sytuacjach, zanim sami nie odczujemy tego na własnej skórze. Wtedy dopiero przychodzi czas na refleksję i na zadawanie sobie pytań: „Dlaczego nie zadbałem o kwestie prawne?

Pamiętajmy, że umowy są sporządzane jako zabezpieczenie w przypadku nieporozumień i dopiero wtedy korzystamy z zapisów w nich zawartych. Nie bójmy się o nie poprosić, nie jest to oznaka nieuprzejmości czy braku zaufania do wykonawcy usługi. Jest to zabezpieczenie tak naprawdę obu stron zarówno przed przystąpieniem do prac jak i po ich zakończeniu.

Jak powiedział Pawlak, w kultowym, polskim filmie „Sami swoi” – „Bądźmy przezorni i przygotowani na najgorsze, bo pułapki czekają na każdym kroku„.

Jeśli potrzebujesz dodatkowych informacji lub po prostu profesjonalnej usługi projektowej – napisz lub zadzwoń do nas.

 

Zerknij również na:

Okaż serce klientowi


FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail